• Napisane 12 stycznia 2015 o 20:24

Mamy już niemalże połowę nowego roku. I w sumie nic ciekawego się nie dzieje. Sylwestra spędziliśmy w rodzinnym gronie czyli : My, Rodzice, Brat + Bratowa i Maluszek. Oglądaliśmy TV, graliśmy w planszówki, o północy poszliśmy puścić sztuczne ognie i pooglądać także inne. Wypiliśmy szampana i wróciliśmy do domku. Padliśmy jakoś koło 4. Pospaliśmy troszkę. Rodzice nocowali u Nas, zebrali się. A potem na obiad wybraliśmy się całym stadem do Rodziców.
Laba szybko się skończyła i trzeba było wrócić do pracy.
W nagrodę, że Mężuś założył mojemu Bratu głośniki w samochodzie zabrali nas do kina na Hobbita – bitwę pięciu armii. Cóż zrobić trzy półtorej godzinne części z jeden cieniutkiej książeczki to nie dala wyczyn. Ale serio po kiego?? Jak dla mnie masakra i bezsens.
Oprócz tego wieczory tego weekendu spedziliśmy nadrabiając pozycje filmowe „Furia” i „Maleficent” czyli ogólnie zaliczyliśmy Brangeline ;) :P Oba filmy genialne choć całkiem różne, skrajne.
Co poza tym… stara bida ;)
Pozdrawiam Was w Nowym Roku ;)

Komentarze (2) do …

  1. ~dessideria pisze:

    O dobrze wiedzieć, że Hobbit nie jest rewelacyjny ;) obejrzę w domu zamiast wydawać na kino :)

    P.S. lubię takie chwile spędzane w rodzinnym gronie. Chyba my już stare jesteśmy, co? ;)

  2. Lubię tę parkę i wszystkie filmy w których grają :)
    Też chciałabym się jeszcze wybrać na Hibbita przed porodem, ale póki co nawet nie ma kiedy, no ale jeszcze ciut czasu mamy, więc może się uda :D
    Uwieeeeelbiam takie rodzinne spędy i obiadki u rodziców! :) Moja mama to najlepsza kucharka pod słońcem :P Mi nigdy nic nie wyjdzie tak dobrze, jak Jej :D

Dodaj komentarz


  • RSS