Przeglądasz archiwum Wrzesień, 2013 .
Wyświetlam 1 - 2 z 2 notek

Dostać powera

  • Napisane 21 września 2013 o 17:53

Niech mnie ktoś kopnie, zmusi , przypomni jak to jest pisać bloga, pamiętnik… Niby źle mi z tym, że nie pisze, a nie pisze. Siedzę przed kompem w ciągu dnia, a nie mogę się zebrać żeby napisać, żeby zajrzeć co u ludzi, którzy pewnie swoją drogą już o mnie zapomnieli…Nigdy nie miałam wielu czytelniczek, ale było ich kilka… stałych… A to moja wina, to ja zaniedbałam te znajomości, ten świat…

Znajdując nową pracę, wkroczyłam w dorosły świat. Świat, który mnie wchłonął i zepsuł. Takkk nie chcę tracić tego dziecka, a właściwie nastolatki, która wciąż we mnie tkwi. I bronię się przed tym. W pracy wciąż powtarzają mi moje (o matko!) młodsze koleżanki, że myślały, że ja młodsza od nich, że jak to ja mogę mieć 27 lat. Ja mam tyle?!?! Nosz kur…MAM… nie chcę. Nie chcę dorośleć… i powiem to głośno, boję się mieć dziecko – bo będę musiała dorosnąć…  Ja nie wiem, po prostu NIE WIEM czy ja jestem na to gotowa?! Boje się , wciąż o tym myślę… ten temat sprawia, że staję się nerwowa… Nieee! na szczęście nikt nie naciska… ale ja sama wiem, zdaję sobie sprawę, że czasu to ja mam mniej niż więcej… Że jak mi się zachce to może będzie już za późno… i żywię się nadzieją, że jak już zajdę w tą ciąże to poczuje klimat… A jak NIE??!! Kurwa. Żeby to wszystko szlag trafił. Czemu to jest takie trudne :/ No i zawsze jest jakiś powód by to odwlec… do tej pory czekałam na umowę na czas nieokreślony, teraz – to tak głupio zaraz po zmianie stanowiska zachodzić (btw umowę na stałe będę mieć dopiero w lutym) i tak się odwleka… zawsze znajdę powód, a co?!

I słońca jest coraz mniej i zimno się robi. Mój Mąż przeklina, że mam ochotę go przez okno wyrzucić… On się złości, że siedzę przed kompem i klikam w głupie kwadraciki, (które mnie do cholery odstresowywują), zamiast poszukać czegoś na obiad bla bla bla…

Życie, cudowne życie!!!

Się dzieje …

  • Napisane 11 września 2013 o 21:01

Ledwo zaczęłam home-working a już się coś zmienia. Ale zacznę od początku. Odkąd zaczęłam pracować w mojej firmie zmian dużo nie było. Było dość spokojnie, ale po jakichś 4 miesiącach zaczęło się mnóstwo zmian, rotacji, awansów… Głownie ze względu na sprzyjające u nas warunki do zachodzenia w ciążę i bezproblemowych powrotów do pracy po macierzyńskim. No i zmian ciąg dalszy nastąpił. Jedna dziewczyna zaszła w ciążę, druga idzie do HRów i zwolniły się miejsca na poważniejsze stanowiska… I cóż – te zmiany dotyczą też mnie. Mianowicie do tej pory byłam tak zwanym DC , a teraz mam zostać CC. Poważniejsza fucha, więcej obowiązków, większy kontakt z klientem itp itd. Niestety jeśli chodzi o podwyżki to u nas proces jest trochę wolniejszy i skomplikowany, więc pewnie poczekam na nią jakieś 3 miesiące. Ale liczę, że kasa będzie zacna :P Fakt faktem dupcia mi się trzęsie… czy podołam, czy się nauczę, czy zrozumiem cały ten proces…. Dzwoni się więcej, pisze się więcej… aaaa zastanawiam się cy nie porywam się z motyką na słońce, czy jestem gotowa na zmiany. Pracuję przecież tutaj niecały rok. W listopadzie minie rok. Mam nadzieję, że dam sobie radę. Że nie zawiodę osób, które pokładają we mnie nadzieje…

A oprócz tego… Znów przytyłam i jestem wściekła. A po wakacjach ciężko mi się zmotywować do powrotu na siłkę :( I jest mi mega źle z tym. Mam nadzieję, że znajdę w sobie siłę do ponownego zmotywowania się i zrzucenia tego co mi zalega. Kurcze w całym swoim życiu nie ważyłam tyle co teraz. To jest okropne, ta siedząca praca mnie wykończy… Owszem ma swoje plusy, ale i też jak widać dużo minusów…


  • RSS