Przeglądasz archiwum Kwiecień, 2010 .
Wyświetlam 1 - 3 z 6 notek

Asiczku

  • Napisane 28 kwietnia 2010 o 23:43
Jest wiele rzeczy niezależnych ode mnie.
Gdzieś, coś siedzi we mnie i mną kieruje.
Wierz mi, chciałabym z Tobą porozmawiać.
Tak szczerze od serca, bo fest mi na Tobie zależy.
Ale jakiś czas temu włączyła mi się ta blokada.
Gdy Cię widzę moje serce się cieszy, ale coś mnie blokuje by być taką jak dawniej.
Uwierz mi Kochana, że jest mi równie ciężko jak Tobie, o ile nawet nie bardziej.
Chce się uśmiechnąć, a czuje, że mam kamienną twarz. Chce się przytulić, a odsuwam się dalej :(
Źle mi, ciężko. Mi też Ciebie tak bardzo brakuje.
Naszych rozmów, wygłupów, spotkań, wspólnych odwiedzin….
Naszych przenudnych dla innych rozmów o diecie…
Kocham Cię…
Od tak dawna w końcu coś się pojawiło.
Ale włączył się strach, niepokój, lęk przed tym co tyle razy przeżywałam, przez moją naiwną wiarę.
Jeszcze się nawet nie zdążyłam tak na prawdę otworzyć przed Tobą.
Opowiedzieć Ci to wszystko o mnie.
Nie raz chciałam, ale albo nie było okazji albo było nas zbyt wiele.
Ja już chyba dawno straciłam wiarę w przyjaźń, bo tak wiele razy udowadniano mi, że JA na NIĄ nie zasługuje.
Przykro mo, że jak w końcu pojawił się ktoś komu na mnie na prawde zależy,a ja zdążyłam już całkowicie zwątpić i zamknąć się na to – na przyjaźń.
Zawsze wierzyłam w taką przyjaźń od AdoZ. Taką,że tylko Ja i Ona. Że gdy tylko chwycę za telefon Ona przyjedzie nawet z końca miasta, że Ona zawsze zwróci się do mnie jako pierwszej z problemem, że nie będzie mieć przede mną ŻADNYCH tajemnic. Że zawsze będzie po mojej stronie.
Że na zawsze i po grób, wciąż nawet jako starce babcie.
Ale brutalnie i na prawdę okrutnie odebrano mi tą wiarę, depcząc mój ideał.
Budząc tą wiarę na nowo, by znów wyrzucić ją jak śmieć…
Nawet nie wiesz jak mnie to przeraża. Jak boli i dusi w gardle.
Rany uwierz to jest straszne.
Wiem,że czasem tu zaglądasz.
Wiedz,że kocham Cie najmocniej jak potrafie, choć zdaje sobie sprawę,że ostanio nie okazuje Ci tego.
Jesteś Skarbem danym przez los, tylko że za późno…
Nie wiem czemu, nie rozmumiem tego.
Mam nadzieję,że przyjdzie taki dzień, że otworzę się przed Tobą i będzie tak jak dawniej…

Twoja JA…


33

  • Napisane 23 kwietnia 2010 o 14:31

Wczoraj godzina 21 z minutami dzwoni Czop. Myślę sobie ” O rany znów coś ode mnie chce” :P
No odebrałam, a ta do mnie, żebym wzięła dupy w troki i na rynek się zebrała.
Po co?? Bo Krata oblewa swoją obronę, MGR. Z wielką niechęcią zwlekłam cztery litery na tramwaj i pojechałam.
Wsiadłam do drugiego wagonu, a kanary uraczyły swoją obecnością pierwszy :P
Ale bilety skasowałam,żeby nie było :)
Jechałam 4 tak piętnaście minut i byłam już pod Filharmonią, gdzie zaraz podjechała 1 i wypełzła z niej Gocha :)
Kierunek Stary Fort.
Wszyscy sobie piwko popijali, ja wodę, ale jakoś mnie to nie bolało :P
Super było sobie z nimi posiedzieć, pogadać, zobaczyć mordki moje AWueFowskie :P
Muszę przyznać,że ten wypad dobrze mi zrobił. Nawet bardzo…
Jakaś odmiana, a nie ta pieprzona rutyna, stagnacja…
Teraz zastanawiam się co zrobić w weekend majowy. Niby mnóstwo pomysłów, ale z realizacją może być gorzej.
Brakuje mi czegoś. Tzn brakuje mi takiej impulsywności, nagłego zrywu i już robię to co nagle wpadło mi do głowy.
Moje życie ostatnio zrobiło się strasznie nudne, monotonne.
I to mnie dobija. To mnie niszczy.
Brak mi pomysłu na zycie, na każdy nowy dzień.
Kutfa muszę coś z tym zrobić bo oszaleję.

Tatusiu wszystkiego najlepszego z okazji imienin.
Kocham Cię :*

31

  • Napisane 21 kwietnia 2010 o 11:08

Skończyła się żałoba. I dobrze bo miałam dość tej medialnej szopki.
Żałobę nosi się w sercu…
I czemu mówiło się tylko o parze prezydenckiej. Z całym szacunkiem, ale inni też byli wspaniałymi ludźmi, o których warto byłoby wspomniej coś więcej niż to, że byli w tym samolocie.
Cóż…
Koniec tego tematu!

Już 31 dni na diecie. Sama nie mogę w to uwierzyć.
Przecież ja tak kocham jeść, zwłaszcza to na co mam w danej chwili ochotę. A tu proszę…
Jest coraz lepiej. Dupcia o połowę mniejsza, boczki powoli schodzą :) Uda też powolutku… No bossssko :D
Oczywiście oprócz diety siłownia i mały wspomagacz L-karnityna :) Czuję się świetnie widząc efekty.
Choć wahania wagi czasem dołują – niby 200 g w tę czy w drugą stronę, ale jednak jak pójdzie w górę to mi smutno … Najbardziej tęsknie za czymś słodkim i makaronem, no i moim ukochanym Desperadosem od czasu do czasu :P… Ajjjj
Wodę piję tonami, choć na początku nie mogłam w siebie jej wmusić tak teraz pijęi piję przynajmniej 2 litry dziennie :) Sikam też jak smok. Ale co jeszcze jest piękne poprawiła mi się cera :)

Ogólnie jest troszeczkę średnio u mnie. Czasem ciężko mi wstać z łóżka mimo, że świeci słonko.
Zawiodłam się na pewnych osobach i ciężko mi się przestawić po tych moich nieszczesnych przejściach z przeszłości.
Pomyśleć,że to było 8 lat temu. Rany… Tylko,że to się powtórzyło kilkakrotnie. Mam pecha do „przyjaciół” i tyle.
Szczkoda,że to musi do mnie wracać i psuć to co jest dobre i fajne.
Dziś szaro, buro i ponuro.
Wieczorem praca. Całe szczęście.
Ściskam Was. :)


  • RSS