Przeglądasz archiwum Maj, 2007 .
Wyświetlam 1 - 3 z 6 notek

Więc

  • Napisane 29 maja 2007 o 19:53

już od dawna zastanawiam się nad tym, gdyż od dawna jest nie najlepiej z Jego strony. Potrafi się ze mną nie widzieć cały tydzień i mało się odzywać. Najczęściej odzywa się w weekend gdy ma na to ochotę!Pisałam o tym w notkach wcześniej tylko dość tajemniczo – pisałam o ważnej decyzji. Byłą krótka separacja i niby po naszym wspólnym wyjeździe było lepiej,ale tylko na chwile. On nie chce się zmienić. Tzn ja nie chcę Go zmieniać całego czy coś. Tylko potrzebuje czułości, pewności,że wciąż mnie kocha, a tego od Niego nie dostaje. Kiedyś pisałam(chyba we wrześniu) na moje pytanie czemu nie mówi,że kocha usłyszałam „jestem wolnym człowiekiem – mogę mówić co chcę i kiedy chcę” No cóż nie takiej odpowiedzi oczekiwałam. Nie potrafie, nie mam siły i to już jest nudne powtarzanie wciąż w kółko,że tego potrzebuje, że chcę się czuć najważniejsza.
Nie napisałam,że Go nie kocham, bo kocham Go całym sercem, calutką sobą i wiem,że to się długo nie zmieni :(
Ale ja naprawdę bardzo cierpię. Miotam się między marzeniami a rzeczywistością. Wciąż żyję nadzieją,że coś się zmieni i dlatego wciąż z Nim jestem…
Nie umiem sobie wyobrazić bez Niego życia, tak jak każda zakochana dziewczyna. Prawie 4 lata razem i wiele wspaniałych chwil,ale coraz mniej ich :(
Zobaczymy co życie pokarze, do tej pory wierzyłam,że to TEN, ale pojawiają się wątpliwości. Póki Go kocham tak będzie…a z miłością ciężko się walczy,zdrowy rozsądek opuszcza… ehhh

I’m going crazy! Missing every moment!

  • Napisane 28 maja 2007 o 14:25

W mojej głowie wciąż mętlik.
Widujemy się rzadko… a co w tym najgorsze ja prawie nie tęsknię.
Czy to ta Jego obojętność sprawiła, że stałam się taka sama??
W mojej głowie coraz częściej pojawiają się myśli by to w końcu skończyć…
Ale wciąż pojawia się lęk, że jeszcze nie jestem gotowa.
Z doświadczenia wiem jak jest, chce zakończyć, a jak już zrobię jakiś krok to żałuję, płaczę i jest mi źle.
Muszę być pewna,że jestem na to gotowa, że mam wystarczająco dużo siły by iść przez życie bez Niego…
Ale wciąż się waham, wciąż wierze, że może coś sie zmieni…
Teraz zaczął się okres orki na uczelni. Zaliczenia, przed sesyjne egzaminy itp itd. A zaraz po sesji mam praktyki… Wyjeżdżam do ciotki na 3 tyg i będę praktykować w Domu Kultury.
Oprócz tego zaczęło mi sie uczulenie, kicham, prycham, łzawią mi oczy i wogóle co z tym związane… Ehhh =/
Jedynie ta pogoda sprawia,że nie jest ze mną tak bardzo źle…
Brak bliskich osób już chyba coraz mniej doskwiera. Poza tym zdałam sobie sprawe,że mam mnóstwo urojeń w mojej głowie i znów za dużo sobie wyobraziłam… Myślałam,że dla niektórych osób znaczę więcej…
ajjj
nio nic idę myć łepetynke i na tańce lece – czas zaliczać :D

‚ Burdel w mej głowie jak w damskiej torebce ‚

  • Napisane 19 maja 2007 o 22:36

Kocham i cierpię.
Tak bardzo chciałabym przestać Cię kochać… Tak mocno jak kocham, całą sobą…
Gdy będę bez Ciebie – umrę, gdy jestem z Tobą – cierpię…
Nie wiem czego chce…
Czy potrafię przestać kochać, czuć to całym ciałem, duszą i sercem ??
Moja miłość jest tak ślepa i bezgraniczna,że aż mnie przeraża.
Nie kochałam tak mocno jeszcze nigdy i nikogo.
Co mogę zrobić, robię już tak wiele, kocham Cię, oddaję się cała tylko Tobie…
Chcę by istniały tylko te dobre dni, tylko te gdy czuję się przy Tobie bezpieczna, jedyna, cudowna i kochana…
Nie umiem żyć inaczej niż kochając Ciebie, ale przez to truję się…
Ta miłość to trucizna, narkotyk … uzależniłam się od tego – i choć tego nienawidzę to kocham to…
Paradoks miłości…
Mówią,że z miłości może wyleczyć tylko inna, ale ja chyba nie przyjmuję tego lekarstwa….
Wciąż wpatrzona w Ciebie, obłąkana z miłości, chora …
I tak trwam już prawie 4 lata… i nic się nie zmienia… nie moja miłość …
Mogę tylko wierzyć, że któregoś dnia docenisz, zrozumiesz moje głębokie uczucie…
Bo ja tak bardzo, bardzo Cię Kocham :*


  • RSS